 |
Rewiry gajowego Maruchy Gajowy Marucha i przyjaciele. Zapraszamy też na marucha.wordpress.com
|
| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
POETA Gość
|
Wysłany: 2008-05-10 (Sob) 13:46 Temat postu: AGENTURA W OBOZIE DLA UCHODŹCÓW W TRAISKIRCHEN |
|
|
AGENTURA W OBOZIE DLA UCHODŹCÓW W TRAISKIRCHEN !
Tak, byli tam. Myślę że dojście do danych, kto w Obozie... mieszka, mieli jak na talerzyku. Na ścianie głównego budynku administracyjnego wisiała gablota, a w niej za szybą lista z imionami i nazwiskami, którzy to otrzymali w tym dniu listy z Polski. – Wystarczyło spisywać nazwiska.
Jeśli chodzi o to co wcześniej napisałem, bo może ktoś zrozumieć że osobiście dostałem paszport od bolszewika komunisty agenta Moskwy, towarzysza Jaruzelskiego Wojciecha, to nie zawdzięczam jemu a „odwilży”, dzięki SOLIDARNOŚCI !!! Dlatego ONA tak jest w moim sercu ważna.
Widziałem dramat ludzi w Obozie... Pamiętam – chyba najprzystojniejszego Polaka w Obozie o imieniu Lucjan, wysoki, śniadej cery brunet, jak stał na dachu pralni i łaźni i zawiesił jakiś drut na szyję; chciał się powiesić. Dowiedział się że go żona zdradziła. Jego matka na klęczkach błagała, żeby nie czynił tego. To był wstrząsający widok.
Pamiętam hokeistę z Legii Warszawa, był w reprezentacji kraju – akurat kadra przyjechała do Austrii i grała turniej hokejowy, i po tym turnieju uciekł, nie wrócił z kadrą do Polski. Po kilku miesiącach zmarła mu matka – nie mógł pojechać, bo by go SB-ecy na granicy zaaresztowały. Rozmawiałem z nim – płakał przy mnie... Później widziałem go w grupie, która zwała się: „Kabaret”. Byli to ludzie – alkoholicy, nie było dnia żeby nie pili te „krowy”, 2-litrowe wina. Ale byli to bezpieczni ludzie, o pewnej inteligencji. Sportowiec „popłynął”, nie wytrzymał napięcia i utraty ukochanej matki. Mieszkali w największym budynku, zwanym: „HILTON”.
Pamiętam zespół muzyczny, który miał kontrakt grania w Jugosławii, a kiedy umowa się skończyła nie wrócili do komunistycznej PRL, tylko od razu do Austrii, do Obozu w Traiskirchen. Mieszkali w jednym z baraków. Zaprzyjaźniłem się z nimi. Kiedy otrzymali bilety na odlot do USA, zorganizowali pożegnalną kolację. Zostałem przez nich zaproszony na ten wieczór. Tam miałem u nich spotkanie autorskie. Pośpiewałem kilka moich ballad przy akompaniamencie gitary. Ale właśnie tam, u nich w pokoju, przeżyłem coś niesamowitego. Kiedy począłem deklamować swoje wiersze, a klimat tych wierszy emigracyjnych był o Polsce, wzruszyli się... Coś niesamowitego. Dorośli mężczyźni – jeden to był mocnej postury, i co widzę ? Płaczą. Dwóch facetów trzyma ręcznik i wycierają oczy. Kobiety były silniejsze... Następnego dnia odlecieli do Ameryki. – Chciałbym się z nimi zobaczyć, może czytają moje artykuły. Pozdrawiam Was !
W obozie byłem kolporterem Pism Emigracyjnych. Czyniłem to społecznie. Później otrzymałem od Redakcji „WIADOMOŚCI POLSKIE” z Wiednia za każdy sprzedany egzemplarz 1 szylinga. Ciekawostką jest, iż znany dziennikarz i redaktor „NOW@” - nowaonlinekropkastrefakropkapl STEFAN DETKO, był między innymi prekursorem tego tygodnika. Było to środowisko intelektualistów pod Sztandarem SOLIDARNOŚCI. Kilka moich wierszy redakcja „Wiadomości Polskie” opublikowała. Więc pamiętam jak do Obozu przyjechały trzy autokary. Nazywało się to: „Ekspress”. Co znaczyło szybki wyjazd z Obozu do USA, Canady, Australii, RPA i do krajów Beneluksu, bo były także akcje, jak do Danii, Norwegii, Szwecji, i do Szwajcarii, ale brano tylko rodziny. Znałem jedną polską rodzinę, która napisała do mnie stamtąd, że od razu otrzymali zagospodarowany domek a pracę otrzymali w fabryce rowerów.
Te trzy autokary zabierały Polaków do Australii. Stały te autokary za budynkiem, gdzie znajdowała się Służba Zdrowia i mały szpital. Przyszedłem z kilkoma tytułami gazet. Widziałem w oczach moich Rodaków jakby podwójne uczucie; radość i rozpacz. Były tam dzieci, kobiety, mężczyźni. W pewnym momencie i mnie coś wzięło, i w sobie krzyczę: Dokąd, dokąd to moi Rodacy ?! Przecież wielu z Was już nie powróci do Ojczyzny ! Przyznam, miałem łzy w oczach. Zawstydziłem się...
To trzeba sobie powiedzieć, ile ten łobuz Jaruzelski uczynił tysiącom Rodzin krzywd ! Ile rozłamów małżeńskich – znam to z autopsji, sam straciłem swoją Rodzinę! A Córkę AMELIĘ we Wiedniu ujrzałem dopiero po 6 latach i 7 miesiącach. Tak, dzieci utraciły swych ojców i matki także. Po powrocie na przesiedlenie do Polski (10 lipca 1994 roku), w 1999 r. pozwałem do sądu komercyjnego w III RP tego „niewinnego” baranka, „Jaruzela”, na sumę 200.000.00 złotych. Ale kolesie sądowi przez jeden rok zagrywali ze mną w „jabłuszko”, bo powstała pomiędzy nami „targowica”, ile mam zapłacić za ten proces, tak zwane „wpisowe”. Przypominam, wedle przepisów 8 procent od podanej sumy w pozwie. – Pisały o tym moim pozwie i procesie gazety na Pomorzu. Pisały i centralne media w kraju. Kilka tytułów za granicą także.
Nic z tego, zwykły obywatel w żydokomunie bis nie ma podstaw. Choć jest KONSTYTUCJA i tam pisze tak pięknie w dziale „Sądy”! Choć jest KODEKS CYWILNY i tam pisze tak pięknie pod artykułem 113 kc, same perełki, to „sąd komercyjny” w Polsce patrzył na mnie jak na wariata ! W tym miejscu chcę zaapelować i kieruję do tych którzy czują się pokrzywdzeni, gońcie tego gnoja, „niewinnego” nieudacznika..., a nie dokończę, bo mnie bierze, żeby ten cały syf opluć wulgarnie.
W marcu 1988 roku przeżyłem ogromną satysfakcję. Stałem się WIEDEŃSKIM KORESPONDENTEM dla „ORŁA BIAŁEGO” w Londynie. Redaktor Naczelny EDWARD CHUDZYŃSKI nakazał mi bym napisał reportaż i zrobił materiał zdjęciowy. Oto do Wiednia przyjechał Lech Wałęsa ze swoją świtą do ONZ-tu. Pamiętam, był z nim Małachowski, Michnik, Geremek i inni, chyba był i Kuroń. Miałem Legitymację Dziennikarską w języku angielskim i Zaświadczenie po polsku wydane przez samego Redaktora E. Chudzyńskiego. Nie było problemu, żeby mundurowi i funkcjonariusze, Amerykanie w biurze przy bramie UNO-City – było kilku murzynów, nie wpuścili mnie. Zresztą miałem dodatkowo Zaproszenie z jakiejś polonijnej organizacji ze stolicy Straussa i Falco. Byłem tam na głównej sali, mieszczącej na oko około tysiąca ludzi. Powiem szczerze, że wtedy miałem ogromną satysfakcję, jakąś radość w sobie, że jestem POLAKIEM właśnie tam, gdzie wszyscy wstali z krzeseł i na stojąco bili brawa !!!
Ale kto by wówczas przypuszczał, że ten cały wolny świat witał właśnie późniejszych Zdrajców SOLIDARNOŚCI i Polski ! Że Polacy znowu zostali oszukani, wykiwani, sprzedani. – HISTORIA , jak widać lubi nie tylko się powtarzać, ale i pomyje pić...
NIECH ŻYJE POLSKA SOLIDARNOŚĆ !!!
NIECH ŻYJE POLSKA, ALE PRZEZ POLAKÓW ZARZĄDZANA !!!
Pozdrawiam Czytelników
Zygmunt Jan Prusiński
20 kwietnia 2008 r. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Możesz pisać nowe tematy Możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
|